Znikły mi pięty

Od 6,5 h prasowania. Oczywiście. Przedwczoraj zaczęłam się zastanawiać jak będzie wyglądać moje życie po doktoracie i wyszło mi że będę miała 3 etaty z czego stanowisko na jednym z nich na bank (nie w banku, banki mnie absolutnie nie kręcą, tak samo jak robienie na czyjeś kolejne diablo drogie auto - jakie są teraz …

Czytaj dalej Znikły mi pięty

Leżę i

Płaczę. Ale nie tak normalnie jak zwykle. Nawet mnie nie trzęsie. Po prostu nie mam na to siły. Leżę zupełnie bez ruchu. I za cholerę nie rozumiem o co chodzi. Robię to co lubię, jestem tam gdzie chciałam, no żyć nie umierać. I co? I jest mi tak strasznie, obezwładniająco smutno. Myślałam że to z …

Czytaj dalej Leżę i

Uspokaja mnie jak inni mają problemy

Leżę już w łóżku i o dziwo wiem że zasnę natychmiast jak zamknę oczy. Czuć to. Sposób z rozluźnianiem od palców zadziałał (dzięki! 😊) na pół godziny, jak tylko zasnęłam trochę głębiej to się obudziłam i cała zabawa zaczęła się od nowa. Za piątym razem wyszło, ale nie wiem czy padłam czy w końcu zadziałało. …

Czytaj dalej Uspokaja mnie jak inni mają problemy

Bluszcz

Miałam usunąć to miejsce, i tak właśnie zrobię. Raczej prędzej niż później. Wynika to z prostego wniosku, o którym ktoś mi już powiedział parę miesięcy temu. Że nie pomagam. Nie tylko nie pomagam nikomu pisząc to co piszę, ale nie pomagam też sobie, dlatego że zwykle ląduję tu w momentach beznadziei i emocji sięgających powłoki …

Czytaj dalej Bluszcz

Tylko po to żeby trwały dalej

Zrobiłam ostatnio dużo rzeczy dla siebie nietypowych. No dobra, niemal wszystko co robię od prawie roku jest dla mnie nietypowe. Większym zaskoczeniem byłoby jednak typowe. Ale nie o to chodzi, nie o ten aspekt. Rzucam sobie w różnych miejscach krótkie, paruzdaniowe podsumowania-streszczenia tego co i po co właściwie robię. Pozornie brzmiące bardzo sucho i wręcz …

Czytaj dalej Tylko po to żeby trwały dalej

Jak dziecko

Niesiona emocjami (jak zwykle) chciałam napisać (jak zwykle) że coś znowu pieprznęło (jak zwykle...). Ale nie napiszę. Nie napiszę bo może wreszcie czas zacząć być tą mityczną dorosłą. Przestać zajmować się własną głową, niezależnie od tego co się z nią dzieje. Przestać zajmować się własnym wnętrzem i skupić się na świecie zewnętrznym. Bo tak przecież …

Czytaj dalej Jak dziecko

A co jak nikt nie ma odpowiedzi?

Trochę się spraw wyjaśniło w ciągu ostatnich dni. Trochę lepiej rozumiem co się właściwie stało. Niezgodnie z przewidywaniami padła tylko część ideałów. Ale na ten moment myślę, że to dobrze. Spędziłam cały dzień na niczym. Spałam do południa (mniej więcej), ale że w nocy się paliło w centrum to mi spalenizna spać nie dawała (doleciało …

Czytaj dalej A co jak nikt nie ma odpowiedzi?

Zabij mnie po cichu

Być może jestem po prostu przemęczona. Może. Nie wiem jeszcze, będę się zastanawiać jak będzie na zastanawianie czas. Na razie czasu nie ma. Ale że do pisania nie muszę się zastanawiać (słowa wypływają z reguły same, czasami wręcz wymaga to o wiele mniej wysiłku niż po prostu siedzenie i patrzenie w ścianę), to właśnie to …

Czytaj dalej Zabij mnie po cichu

8 godzin skupienia

Spędziłam około 8 uroczych godzin wpatrując się w liczby. W bardzo dużo liczb. Lubię liczby, ale po tylu godzinach wpatrywania się w nie i myślenia jak rozwiązać problemy, które napotykam, odnoszę wrażenie, że gdzieś mi uciekła rzeczywistość. Znaczy, wciągnęło mnie na amen. I dobrze, bo lubię zapominać o tym, że reszta świata istnieje. To znaczy, …

Czytaj dalej 8 godzin skupienia