Znikły mi pięty

Od 6,5 h prasowania.

Oczywiście.

Przedwczoraj zaczęłam się zastanawiać jak będzie wyglądać moje życie po doktoracie i wyszło mi że będę miała 3 etaty z czego stanowisko na jednym z nich na bank (nie w banku, banki mnie absolutnie nie kręcą, tak samo jak robienie na czyjeś kolejne diablo drogie auto – jakie są teraz modne nawet nie wiem w sumie) wiązało się z posiadaniem rozciągniętego dresu (albo piżamy) na stałe przyklejonego do grzbietu i WIELKIMI literami wypisanego na czole „KURA DOMOWA*”.

I to nawet nie jest tak że ja o tym marzę czy coś takiego. Nie. Absolutnie. Problem w tym że absolutnie dobrze mi to idzie. I to mógłby być świetny argument którego mógłby użyć mój (momentami naprawdę wkurwiający) mąż, tyle, że ten argument jest inwalidą. Jest inwalidą bo to nie jest jedyne pole na którym dobrze mi idzie. Właściwie to jest jedno z dziesiątek pól. I jest zdecydowanie wiele takich na których idzie mi lepiej. Bardzo lepiej.

Żebym jeszcze to lubiła… Ale ja tego nie lubię. Jak zasadniczo każdy. Kogo znam. Mam dużo ciekawsze rzeczy do roboty. Problem w tym że, jak niezbyt ładnie ociosana cegła, ze świstem spada na mnie maniewdupizm odnośnie kurodomowania reszty towarzystwa. I ten maniewdupizm właśnie mnie umaniewdupił na 6 (i pół) godziny przy desce do prasowania. 6 odcinków Bazar de la Charite i 2 odcinki Sex Education później Netflix uznał że dalej odtwarzał nie będzie. Moje nogi uznały, że rozpoczną przeistoczenie w kołki, a pranie nic nie uznało bo się skończyło.

A co jest najzabawniejsze? A to że moich własnych ciuchów uprasowałam dokładnie 4. Cztery. I uświadomiwszy to sobie teraz (pisząc) tylko mnie bardziej ku… a, kij z tym.

W związku z tym wszystkim od dwóch dni mam Roombę. A raczej mój mąż ma, bo mnie nie ma i kwa nie ma darmowej rumby co by z odkurzaczem ogarnęła mu dom. Mój mąż któremu zachciało się własnej firmy w związku z czym i tak korzysta z mojej pracy za darmo (na co się zgodziłam więc to akurat moja wina), ale który za diabła nie rozumie czemu na koniec dnia absolutnie mnie nie interesuje zabawa w łóżku.

No k*wa, jakbyś miał drewniane kołki zamiast nóg to też by cię bardziej interesowało gdzie jest siekiera a nie gdzie jest, psia jego nać (!), marchewka.

Dobranoc dzień dobry i nie widzę sensu.

*uwaga, gryzie, gadasz na własną odpowiedzialność

4 uwagi do wpisu “Znikły mi pięty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s