Leżę i

Płaczę.

Ale nie tak normalnie jak zwykle.

Nawet mnie nie trzęsie.

Po prostu nie mam na to siły.

Leżę zupełnie bez ruchu.

I za cholerę nie rozumiem o co chodzi. Robię to co lubię, jestem tam gdzie chciałam, no żyć nie umierać.

I co?

I jest mi tak strasznie, obezwładniająco smutno. Myślałam że to z powodu pewnej sprawy, bajeczki się skończyły i teraz będzie trzeba się zmierzyć z rzeczywistością, ale wiem że to nie o to chodzi.

Wiem że nie o to, ale o co – tego nie wiem.

Najprostsze wyjaśnienie byłoby takie że jestem przemęczona.

Oh really?

Tak strasznie bardzo mi smutno. Jestem tak oderwana od własnych uczuć i emocji że wiem że mi smutno tylko z powodu łez.

Czy mi na pewno kurwa o to chodziło?

2 uwagi do wpisu “Leżę i

  1. to pełnia? ja wczoraj zupełnie bez przyczyny ryczałam na serialu the crown…
    bedzie dobrze, swieta ida, media bombarduja sztuczna szczesliwoscia, kończy sie rok, jest ciemno i zimno…
    juz za chwile będzie wiosna, wyjdzie slońce, podniesiesz się jeszcze ten jeden raz?

    Polubienie

Odpowiedz na carminowa Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s