Boję się jutra

I dzisiaj też się w sumie boję. Na tym głównie polega mój problem, że jak już wiem że nie ma czego się bać to i tak się boję.

Nie mogę spać bo mam jakieś życie. Bardzo to nie jest zabawne, tak samo jak nie jest zabawne jawne olewanie przez kelnera w Sphinxie w centrum tylko dlatego że nie jesteśmy ubrani w garniak i sukienkę za parę tysięcy. Nie skarżę się w sumie, po prostu po wielu wspólnych i całkiem dobrych obiadach więcej tam nie pójdę. Nie, nie zapytam pana kelnera o co mu chodziło, w sumie jeśli coś do nas miał to mógł powiedzieć wprost, za zwracanie uwagi bym się nie obraziła (M. jednak dość głośno ciągle „pracował” przez telefon, co mnie również wkurwiało). Może mieli gorszy dzień (chyba wszyscy na raz w takim razie), może to jest moja nadinterpretacja, ale jak mam przeczucie że będę się znowu tak źle czuła w jakimś miejscu, to więcej do niego nie wrócę (zdecydowaliśmy, że zmienimy restaurację, równie dobrze możemy wywalać pieniądze gdzie indziej).

Czytam Lekarza i duszę i tak poważnie, to albo nic się nie zmieniło przez tyle lat, albo ja jestem jakaś do tyłu w tej kwestii.

I jestem głodna. Piekielnie głodna. I nie mam żadnej czekolady ani nawet cukierka. Będę mogła trzymać w domu za jakieś 30 kilo.

15 uwag do wpisu “Boję się jutra

    1. W pierwszym domu też niestety mam, ale głównie w Warszawie siedzę na razie A tutaj najbardziej słodka rzecz to musli z owocami. I na razie nie ma współlokatorki która kupuje ciastka więc jakoś idzie. A te 30 kg to tak maksimum, jakby mi się chociaż 15 udało to już by było super 😉

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ja nie jestem teraz depresyjna 😊 antydepy biorę cały czas bo mi pani J. nie chce odstawić, to się akurat nie zmienia. Właściwie to wszystko jest ze mną zupełnie w porządku, tylko nie mogę spać. Albo jestem niedociążona umysłowo albo przeciążona i tym samym nadpobudzona. Przy tym poziomie wrażliwości małe nierówności robiły i będą robić różnicę, niestety. I tak się nieźle przystosowałam 😊

      Polubienie

      1. W ogóle nie zasypiam. Kręcę się cały czas ale mózg jest ciągle zajęty tym co robiłam zanim się położyłam. W zasadzie się kładę z rozsądku A nie dlatego że chce mi się spać. Najchętniej bym dalej siedziała i dziubała swoje (bo ciekawe) ale jak wiem że muszę rano wstać to się kładę. To jest w zasadzie problem ostatniego tygodnia, zauważyłam że bez takich ilości cukru jak wcześniej dużo łatwiej się wybijam z normalnego rytmu dobowego bo generalnie jestem spięta i nerwowa. Jak już zasnę to w zasadzie jak kamień 😴

        Polubienie

      2. To może póki co sprobuj zastosować zwykle techniki zasypiania. Ostatnie jedzenie 2h przed snem, rozluźnić mięśnie twarzy (mnie to bardzo pomaga), zadbać o ciemność w pokoju i otworzyć oczy aby dotarło do mózgu ze jest nocni czas spać

        Polubione przez 1 osoba

      3. To już robię 🙂 przestałam w ogóle pić kawę żeby sobie życia nie utrudniać, w zasadzie ostatnio to już tylko wodę albo mleko z miodem pije wieczorami. Mam nieprzepuszczalna zasłonę na oknie żeby nawet światło z latarni nie docierało. Kota odcinam od pokoju. Komórkę kładę na stół 2 metry dalej. Mam kołdrę obciążeniową (która w lagodniejszych przypadkach działała super!), jak mi za zimno to koc elektryczny, generalnie warunki idealne, tylko męża nie mam obok, a to mi zwykle pomagało. Ale tego ostatniego niestety na razie nie zmienię.

        Polubienie

      4. A próbowałaś skupić się na rozluznianiu mięśni. Poczynając od małego i dużego palca u nogi, przez stopy itd. Wymaga to wprawy, ale mi pomaga. Pomaga o ile nie chodzi o pełnie księżyca. Wtedy leżę i się wkurzam. 😁

        Polubione przez 1 osoba

      5. Pierwsze słyszę o czymś takim 😯 spróbuje, dzięki! Powinno zadziałać jeśli nadpobudzenie jest psychiczne, jeśli jest fizyczne (kortyzol, adrenalina itd., co u mnie częste i łatwo wzbudzane) to będzie trudniej bo najpierw muszą hormony zejść z krwi.
        O, i w sumie umiem medytować, tyle że tego nie robię bo nie mam czasu, to chyba powinno pomóc?

        Polubienie

      6. Nigdy nie medytowalam.
        Co do zasniecia, to skup się na powolnym oddechu i rozluznianiu mięśni, tak jak Ci pisałam, od paluszkow u stop w górę. Poczuj jak się rozluzniaja i gdy to zrobią, dopiero „przesuwaj” się na resztę stopy. Pilnuj też by się te rozluznione nie napinaly znowu. Na mnie działa rewelacyjnie. Chociaż zajmuje trochę czasu i..treningu. Powodzenia. Daj znać jak poszło.

        Polubione przez 1 osoba

    1. Prochy 😆 na ostatnim spotkaniu terapeutka mi wprost powiedziała że to jest piekielnie ciężkie do wyplenienia (tak samo jak to że zawsze myślę że nie jestem dość dobra do jakiejś roboty) bo wynika z mojej osobowości. Ewentualnie może być alkohol, ale nie lubię. Całkiem nieźle jeszcze działa zjedzenie na raz dużo jakiegoś żarcia z wysokim ig bo mi insulina leci gwałtownie w górę i przysypiam. Ale to odpada na teraz. Odstawianie cukru to niestety pogarsza, muszę z tym na razie żyć.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s