8 godzin skupienia

Spędziłam około 8 uroczych godzin wpatrując się w liczby. W bardzo dużo liczb. Lubię liczby, ale po tylu godzinach wpatrywania się w nie i myślenia jak rozwiązać problemy, które napotykam, odnoszę wrażenie, że gdzieś mi uciekła rzeczywistość. Znaczy, wciągnęło mnie na amen. I dobrze, bo lubię zapominać o tym, że reszta świata istnieje. To znaczy, że się nie nudzę.

Miałam przestać o północy. Nie przestałam, bo musiałam zrobić tylko tą jedną, ostatnią rzecz. Skończyłam 35 minut po północy. Siłowo.

Po co o tym piszę? Po to, że ten fakt odnosi się do mojego perfekcjonizmu. Do tego, że część z tego czasu spędziłam szukając tych kilku ujemnych czasów, których automatyczne wyszukiwanie nie wychwyciło. I chcę przy okazji o czymś przypomnieć.

Znacie takie obrazki, opisane jako „koszmar perfekcjonisty”? Te z idealnie ułożonymi kafelkami, i dokładnie jeden jest odwrotnie. Albo nierówno przycięta kostka. Albo równy rząd książek i tylko jedna wystaje. I wiele, wiele innych „nieidealnych” układów. Jako osoba, która kocha symetrię i wzory, oraz perfekcjonistka, odczuwam niepokój, albo wręcz frustrację patrząc na coś takiego. Ale mając świadomość swojego perfekcjonizmu, od kilku miesięcy wymuszałam na sobie tolerowanie różnych rzeczy bez uciekania i bez prób poprawiania ich kiedy tylko miałam taką możliwość. Potworze spaghetti, to było ciężkie. Akceptowałam i wysyłałam zadania, które nie były idealne, nie dorastały nawet częściowo do mojego nierealnego ideału, za to miały całkiem realne (i szybko się zbliżające) terminy, w których musiały być oddane. Wiedząc o tym, postanowiłam ten chaos potraktować jako ćwiczenie elastyczności. Nigdy nie byłam elastyczna, ale to wydawało się jedynym wyjściem w sytuacji, o której wiedziałam, że nie mam czasu na poprawianie aż do stanu bliskiego ideałowi. To nie znaczyło, że przestałam się starać. To znaczyło, że musiałam się nauczyć akceptować niedoskonałe efekty swojej pracy. I było trudne. Z każdym kolejnym zadaniem miałam wrażenie, że można było lepiej, że za mało się staram, za dużo odpuszczam. Ale wymuszałam na sobie akceptowanie tego stanu rzeczy. I powtarzałam to wiele razy. Nie odwracałam wzroku, nie uciekałam.

I co mi z tego wyszło? Okazuje się, że warto ćwiczyć. Nawet takie rzeczy jak odpuszczanie pomimo niepokoju. Świat się nie zawali jak coś nie będzie perfekcyjne. Małe kotki nie umrą jak jedna książka będzie wystawała z szeregu. To w sumie jest na swój sposób bardziej interesujące niż równiutki rząd, bo to znaczy, że ktoś po tą książkę sięgnął z jakiegoś powodu. A ktoś, kto układał kafelki i obrócił ten jeden, pewnie chichotał sam do siebie kiedy to robił, bo strollował wszystkich perfekcjonistów, którzy na bank to zauważą (i prawdopodobnie zauważą jako jedyni, bo reszty zwyczajnie to nie obchodzi). Te wszystkie nieperfekcyjne układy mi nie zagrażają. Zresztą, po tylu miesiącach powtarzania okazało się, że już mnie to nie niepokoi. Potrafię to wyciszyć. Dlatego 8 godzin męczenia się z liczbami w których są błędy… mnie już nie frustruje.

I najważniejsze: umiem przestać. Nie muszę wykonać zadania od początku do końca jednym ciągiem. Wcześniej musiałam, inaczej byłam przekonana, że zgubię wątek i będę musiała zaczynać od nowa. Kolejna cecha mojego perfekcjonizmu: nie marnuj czasu na powtarzanie tego samego dwa razy, musisz działać efektywnie. Ale w sumie po co? Żeby nie mieć wrażenia że marnuję czas? To z kolei jest śmieszne, bo marnuję go więcej na martwienie się tym, że go marnuję, niż bym rzeczywiście zmarnowała na powtarzanie jakichś głupich czynności. W efekcie nie zaczynam zadań bo się martwię że nie mam czasu. Bez sensu. Wobec czego zgodnie z tą nową filozofią pójdę teraz spać, pomimo tego dziwnego niepokoju że nie skończyłam tego ciągu operacji i zadań, które miałam zrobić. Pójdę spać bo to dokładnie powinnam teraz zrobić. A to, że mój mózg chce dalej pracować, postanawiam niniejszym spokojnie olać. I być z tego powodu z siebie bardzo zadowolona.

Dobranoc 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s