Za zamkniętymi oczami

Nie będę się odnosić do poprzedniego wybuchu. Po prostu nie. Ale coś opowiem.

Ludzie. Najbardziej fascynująca i popieprzona część zwierzęcego świata. Nie wiem, czy nie więcej sensu miałoby rozmawianie z mrówkami. Ale czasami, dość rzadko, trafia się na wyjątki. I te wyjątki są oszałamiające. O nich właśnie będzie.

Nie są oszałamiający dla każdego. To nie tak. Prawdopodobnie spotkani na ulicy nie zwracają uwagi, chociaż to zależy gdzie się patrzy. Dużo czytałam o oczach, że w oczach tyle widać. I nigdy nie rozumiałam. A potem… a potem podniosłam wzrok z własnych butów. I przez pierwsze miesiące nadal nie rozumiałam.

No ludzie mają różne oczy. Różne kolory, czasami schowane za okularami, czasami nie. Ale co z tego wynika? Czasami patrzą w jedno miejsce, czasami w inne. Potem odkryłam, że ma znaczenie na co patrzą. I dalej nie rozumiałam o co chodzi z tymi tekstami, że to takie ważne, że po oczach można wyczytać wszystko. W pewnym momencie sądziłam, że chyba ktoś sobie żarty robi, bo nic z tego zupełnie nie wynikało.

Kolejną rzeczą, którą zauważyłam, był czas skupienia. Ludzie skupiali wzrok na różnych rzeczach przez różne okresy. Wyczytałam gdzieś, że czas skupienia ma znaczenie. Równocześnie wyczytałam, że ludzie mogą patrzeć na coś, ale zupełnie tego nie widzieć. I nawet sobie nie będą zdawali sprawy, że na to patrzą, bo myślą o czymś zupełnie innym. I że oczy wyglądają wtedy inaczej. No dobra, ale JAK? Jak odróżnić czy ktoś się patrzy i widzi, czy patrzy i nie widzi?

I dalej, znowu, zauważyłam, że ludzie odwracają wzrok. I że czas tego odwrócenia również jest różny. Jedni wręcz szarpali głową w dół albo w bok, wzrok innych przeskakiwał szybko po różnych rzeczach, a jeszcze innych jakby się ześlizgiwał, taki powolny ruch, nie wiem jak to lepiej opisać. Znowu okazało się, że to również ma znaczenie.

Na tym etapie szczegółów było tyle, że zupełnie przestałam rozumieć cokolwiek z tej plątaniny informacji. Jak z tego wyciągnąć jakieś wnioski? I co ja niby mam w tych oczach zobaczyć? Przecież tam się nie wyświetla żaden cholerny tekst informujący o tym, co się dzieje w czyjejś głowie.

A potem mnie to uderzyło.

Źle do tego podchodziłam. Nie chodziło o każdy z tych szczegółów osobno. Chodziło o całe schematy. Określone po sobie ruchy, czasy trwania, wyrazy, nawet zmiany błysku, szerokości źrenicy. To wszystko miało sens tylko interpretowane w jakimś otoczeniu i w jakimś kontekście. Bez tego się nie da. I tak, te poetyckie opisy, że ktoś coś zobaczył w oczach nieznajomego – stawiam, że to jednak interpretacje autora. To, co on sam chce widzieć, zwłaszcza te bardziej rozbudowane. Bo emocje można odczytać w miarę łatwo, ale jednak myśli to się za bardzo nie da (chyba że obiekt obserwacji sam ci o nich powie). Więc w sumie to miałam rację, to są bzdury. Chyba, że dobrze kogoś znamy i znamy kontekst, to wtedy można mniej lub bardziej trafić w te myśli. Ciągle jednak ryzyko błędu jest duże. Więc cóż, same oczy nie mówią aż tyle, ile by się życzeniowo chciało. Powieści nie mówią prawdy (brawo ja za odkrycie stulecia…).

Jest natomiast coś, co oczy mówią. I to jest coś nieuchwytnego dla ludzi nienależących do tego samego gatunku. Właściwie nie tyle same oczy, co spojrzenie. Sposób przyglądania się. Za to, co teraz napiszę, promotorka by mnie pewnie wyrzuciła z sali, bo jak nie mam dowodów w postaci badań naukowych, to nie mogę tak twierdzić.

Przyznaję się bez bicia – nie chce mi się szukać. Spędziłam cały dzień (czyli ostatnie 12 h mniej więcej) na robieniu materiałów in english, stata, testowanie hipotez, i naprawdę już mi się nie chce buszować po bazach żeby to sprawdzić :/

Otóż zdaniem moim sposób przyglądania się pozwala mniej więcej przewidywać poziom inteligencji. Na pewno charyzmy, ale uważam, że inteligencji też. Z tym że różnica jest tak subtelna, że jeśli się nie ma w tym doświadczenia, to można się dość łatwo pomylić (czytaj: dać nabrać). No właśnie… tylko skąd to doświadczenie? Bo jednak ludzie nie chodzą z inteligencją wypisaną na czole. To skąd wiadomo na których patrzeć żeby wypatrzeć różnicę? Jest jeden trudny i prosty równocześnie, ale podstawowy warunek do spełnienia. Trzeba samemu być (w miarę) inteligentnym. To znacznie ułatwia sprawę – wystarczy przyjrzeć się uważnie własnym oczom w lustrze. A potem szukać podobnego spojrzenia. Nie podobnych oczu. Podobnego spojrzenia. I to tyle. Nie umiem tego lepiej opisać, ale mnie to jakoś od razu uderza, od pierwszego momentu.

A może spróbuję. Pewnie nie wyjdzie, ale co tam.

Chodzi o to, że to spojrzenie jest bardziej uważne. Rzadko kiedy można złapać kogoś takiego na bezmyślnym gapieniu się w przestrzeń, raczej zawsze ma wzrok skupiony na czymś. Jeśli słucha, zdarza mu się mrużyć lekko oczy, reaguje na zmianę tonu, reaguje na podteksty, a nie tylko na bezpośrednie znaczenie słów, to też widać na twarzy. Odwraca wzrok kiedy próbuje nad czymś myśleć, ponieważ wie, że bycie obserwowanym wymaga kontrolowania wyrazu własnej twarzy, a chce przeznaczyć całe zasoby na zajmowanie się problemem w głowie. Bywa, że spojrzenie jest bardziej intensywne, wręcz „wyczuwalne” innymi zmysłami przez obserwowaną przez takiego człowieka osobę. Często też się zdarza, że jego uwagę przyciąga wiele różnych punktów, wiele różnych szczegółów. Większości ludzi nigdy nie przyszłoby do głowy zauważenie ich, taki człowiek je natomiast widzi. Widzi, i umie rozpoznać ich znaczenie.

Tyle z moich obserwacji. Jak mi się coś przypomni, to dopiszę.

Znowu 3 w nocy. Coś ostatnio moja godzina. Będzie bez konkluzji to co napisałam, nie chce mi się wymyślać eleganckiego podsumowania.

Jakby kiedykolwiek ci się chciało…

Ta, w tle moje własne zmęczone ślepka. Ta, są spuchnięte. Ta, wiadomo od czego.

6 uwag do wpisu “Za zamkniętymi oczami

    1. Jeśli masz na myśli że wyjątkowo długo byłam idiotką – to masz rację XD padłam ze śmiechu jak przeczytałam ten komentarz, od razu weselej się robi 😀
      A jeśli serio, to niedługo, wszystko było kwestią odsunięcia strachu i zaufania swoim sądom, potem już poleciało dość szybko.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ooo. Mamy klasyczny przykład, jak brak buźki w komentarzu zmienia jego odbiór :p Ale cieszę się, że poprawiłam Ci humor 😀
        Chodziło mi o to, że ja bym się chyba nie przełamała, żeby obcym ludziom patrzeć w oczy. Tylko raz, jak się czułam odważniejsza, to w metrze zawzięcie wpatrywałam się w szybę za jakimś chłopakiem i co jakiś czas szeptałam do mamy, która siedziała obok. Jak zaczął się oglądać co takiego tam widzę, to spojrzałam mu głęboko w oczy i się uśmiechnęłam. Uśmiał się i to był koniec moich przygód z wpatrywaniem się w obce oczy.

        Polubienie

      2. No wiem, zrozumiałam to od razu, ale uznałam że i tak będzie śmiesznie napisać to co mi przyszło do głowy 🙂
        To w sumie miłe że się uśmiał a nie popatrzył ze złością. Ja też się długo nie mogłam przełamać żeby komukolwiek patrzeć w oczy, ale potem zrozumiałam, że jeśli się uśmiecham, to to jest miłe i nikomu nie robi krzywdy. Wobec czego zmieniłam algorytm 🙂 dzisiaj stałam na przystanku to jakaś babka zauważyła że akurat mój wzrok padł na nią i się do mnie uśmiechnęła. Pomyślałam, że może mnie rozpoznaje, więc też się uśmiechnęłam, ale potem do mnie dotarło, że zupełnie nie wiem kto to jest. Ale to było miłe 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Faktycznie to bardzo miłe, jak ktoś się uśmiecha. 🙂 Ale mam czasem wrażenie, że nawet uprzejmość niektórych boli.

        Aż chyba spróbuję się przełamać i pobawić w obserwacje takie, jak Twoje. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie.

        Polubione przez 1 osoba

      4. No niestety w takim żyjemy świecie że będzie boleć. Bo jak ma nie boleć. Efekt kontrastu. Jak we własnym życiu jest do dupy i ktoś się do mnie uśmiechnie, to mogę zinterpretować to na dwa sposoby: też się uśmiechnąć (asymilacja) albo poczuć się jeszcze gorzej (kontrast) bo ludzie są szczęśliwi a ja nie, i przez ten kontrast to jest jeszcze bardziej wyraźne. Moja promotorka mówi, że jak ktoś w końcu odkryje jak przewidzieć który efekt wstąpi, to powinien Nobla dostać :/
        Próbuj, ale jeśli mogę coś podpowiedzieć, to nie zrażaj się jak ktoś walnie minę skrzywioną jak po cytrynie – są takie osobniki, które za cel chyba poczytują sobie dojebanie wszystkim i wszystkiemu. To one mają problem, nie Ty 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s