Zamki v2

Jest taki rodzaj smutku, warm sadness, ale nie umiem go dobrze nazwać w rodzimym języku.

Czuję się jakby coś mi umarło. Coś zrozumiałam, coś piekielnie dla mnie ważnego, i czuję się jakby coś mi umarło. Kurtyna spadła. Myślałam, że więcej świadomości i zrozumienia to zawsze jest lepiej. O, święta pomyłko, strzał prosto między oczy. Tego akurat wolałabym nigdy nie zrozumieć.

Jak się dodaje rzeczywistości kolejny wymiar, to ciężko potem zrozumieć jakim cudem się go wcześniej nie widziało. Tak teraz siedzę, przyglądam się swoim palcom i nie bardzo rozumiem jak to jest, że te palce są do mnie przyczepione.

Nagle się okazuje, że być może dolina i zamki znowu będą mi potrzebne. A myślałam, że nigdy już nie wrócę do miejsca w swojej głowie, wymyślonego po to, żeby trzymać w nim najstraszniejsze rzeczy. Teraz to się wydaje dość dziwnym pomysłem, umieścić straszne rzeczy w środku absolutnie pięknego miejsca i zamknąć je tam na klucz, po czym chodzić wokół nich i przyglądać się świetnie wiedząc, co się zamknęło w środku. Zamki są już zburzone. Niektóre zburzyłam własnoręcznie, niektóre same się zburzyły w nieoczekiwanym momencie, co skutkowało dramatami. Ale ich nie ma.

Czemu wobec tego wydaje mi się, że powinnam tam wrócić i zacząć budować nowe?

2 uwagi do wpisu “Zamki v2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s