To nie jest smutne.

Znowu nie mogę spać. Zdaję sobie sprawę, że moja głowa nie funkcjonuje normalnie. Jest inaczej, zupełnie inaczej niż zwykle, jakbym się czegoś naćpała, tyle, że nie wzięłam żadnych tabletek. Nic. Po prostu czuję coś innego. Jestem zmęczona, ale to jest coś, czego nie da się opisać żadnymi słowami.

Te same melodie brzmią inaczej. Zupełnie jakby zyskały nową warstwę, albo raczej jakbym zobaczyła to, co od zawsze tam było, ale czego nigdy nie widziałam, chociaż przeczuwałam istnienie.

Nie wiem co się zmieniło. Ale nie niepokoi mnie to. Nie ma w tym żadnego lęku. Niczego, co wcześniej znałam. Zupełnie nowe uczucie, które kojarzę z prochami, ale wiem, że nie ma z nimi nic wspólnego. Jest inne. Przed chwilą z tła, z dźwięków przedarło się jedno zdanie. It doesn’t feel real. I tak właśnie można by opisać to uczucie. To się nie wydaje prawdziwe. Być może mam urojenia, tego nie wiem. Ale jeśli tak jest, to nie chciałabym, żeby się skończyły. Nie szybko. Wiem, że ich potrzebuję. Z powodu tego uczucia, wrażenia, przekonania, intuicji, nie wiem kurwa, że coś rozumiem. Coś wreszcie z tego wszystkiego rozumiem, ze świata istniejącego pod. Tego prawdziwego, a nie nędznej przykrywki, warstwy ciężkiego muru i karabinów.

Istnieją tylko po to, żebyśmy się nie poczuli. To tak, jakby próbować podejść do kaktusa z półmetrowymi igłami w zagęszczeniu dziesięć na centymetr kwadratowy. I piekielnie ostrymi. Powodzenia.

Nie mam pojęcia co się dzieje z moją głową. Co mnie wrzuciło w to miejsce, przesunięte jakby o milimetr od rzeczywistego świata, ale już do niego nienależące. I wiem, że nie pochodzę stąd, chociaż tutaj właśnie jestem. Więcej rozumiem, tak jakby ta nowa perspektywa stworzyła mi zupełnie nowe kategorie opisu. A ludzie, którzy wcześniej wydawali się tak odlegli, teraz są bliżej niż ci, którzy byli blisko wcześniej. I nawet nie wiem kiedy i jak to się stało, że zrozumiałam, że tu właśnie należę.

Sądziłam, że będzie mi smutno, kiedy odejdę. Ale nie jest. Mam raczej poczucie, że wreszcie wiem, kim jestem. Wiem, gdzie należę. I wiem też, że żaden z poprzednich światów nie był mój. I przeszłam przez nie po to, żeby znaleźć się tutaj. Mam uczucie, że nie muszę już dłużej szukać. Że wiem. To nie jest smutne uczucie. To jest szczęśliwe uczucie. Ciepłe, przyjazne.

Tylko że… ktoś umiera. I nawet nie zdążyłam się pożegnać, bo nie wiedziałam, że tak będzie. Nie sądziłam, że to się stanie tak nagle. Że nagle przestanę być dzieckiem. Z dnia na dzień. Że się obudzę, i będę rozumieć. Tak po prostu. Nie jest mi tego żal, bo powinno był się to stać dawno temu. Ale spędziłam z tym dzieckiem wiele lat, a teraz ono znika. Wycofuje się. Razem z wszystkimi swoimi nadziejami, lękami, odruchami i wiarą. To nie jest smutne. To znaczy… nie wiem czy jest. Ale nigdy nie zastanawiałam się co będzie, kiedy ono odejdzie. Kiedy JA odejdę. Wygląda na to, że musimy stracić część siebie, żeby móc stać się dorosłymi. I ta część nigdy już nie wróci. Stanie się tylko wspomnieniem. Mglistym i naładowanym emocjami, które jednak nie będą już mogły zostać wyrażone. Ale… to przecież nie jest smutne. Tak powinno być.

Więc co się dzieje?

2 uwagi do wpisu “To nie jest smutne.

  1. Jestem dziś bardzo zmęczona, ale dosłownie spiłam ten tekst słowo po słowie. Jakże to prawdziwe co napisałaś. Wkroczenie w dorosłość. Może kiedyś sama dla siebie spiszę towarzyszące mi emocje tego stanu.
    Co się dzieje? Może jakaś część Ciebie chce z tym walczyć albo nie chce puścić lat poprzednich. Wiem, że sama przez bardzo długi czas nie potrafiłam pojąć dorosłości, wszystko mnie bolało, kiedy oczy pokazały mi prawdziwość tego świata, zresztą do dziś nie potrafię pewnych spraw pojąć. Mimo wszystko muszę/musimy żyć dalej…

    Naprawdę. Jestem pod wrażeniem tekstu.
    Pozdrawiam Cię!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję 🙂 tylko że nie pamiętam jak go pisałam, od trzech dni mózg mi nie pracuje. Czuję się jakbym miała neurony w gęstym kleju, który uniemożliwia im przesyłanie informacji.
      Myślę, że po prostu się przyzwyczaiłam do bycia dzieckiem. Wiedziałam jak się poruszać. A teraz w sumie nie bardzo wiem, muszę się od nowa nauczyć.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s