The sound of…

Ciemność.

Sądziłam, że odzyskanie kontaktu ze swoimi emocjami to może nie jest dobry pomysł, ale konieczny. Żeby zrozumieć. Co się właściwie ze mną stało.

I rozumiem.

Teraz.

Dzisiaj.

I jestem w tym sama. Zupełnie sama. Stoję twarzą w twarz z prawdą.

I mam gdzieś to, że nasza kultura każde nam tłumić emocje. Uczę się oddychać, zupełnie od nowa. Jakbym dopiero co się narodziła. Bo to jeszcze nie jest koniec. Nie chcę, żeby był. Nigdy się nie poddałam. A dzisiaj… dzisiaj właśnie się poddaję. Być może moja figurka naprawdę musi pozostać rozbita. Dokładnie w tym stanie.

Może to naprawdę jest jedyne miejsce, z którego można dostrzec o co naprawdę chodzi.

Nie będę już dłużej walczyć. Nie będę się bić.

Let it stay this way.

Ty wiesz…

Jedna uwaga do wpisu “The sound of…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s