Skąd?

To, że jestem niepewna co do samej siebie, to wcale nie jest najgorsze, co mi się mogło przytrafić. Z tego powodu wiem, jak trafić do ludzi, którzy czują się tak samo. Wiem też, że oni nie widzą osoby, którą ja widzę. Czy kogoś jeszcze dziwi, że mam problem z tożsamością?

Wcale nie dziwi mnie, że ludzi potrafi dziwić, że ktoś się zabił. Faktem jest, że nikt nie ma pojęcia, co się dzieje rzeczywiście w mojej głowie kiedy o czymś opowiadam. Nie sądzę zresztą, żeby kogokolwiek to obchodziło. I kiedyś był to dla mnie problem. Dzisiaj już nie jest. Ale bitch please, jak zabawni są ludzie myślący, że ci wszyscy zabawni prezenterzy, dziennikarze, komicy, aktorzy, ktokolwiek, kto prezentuje coś przed innymi, wystawia się na widok publiczny… jakie to jest zabawne, że ludzie nie widzą, że to tylko wierzchnia warstwa. Jak łatwo można ich przekonać, że jesteś kimś przebojowym i otwartym. I to nawet nie będzie fałsz, bo przecież dokładnie tego się od ciebie oczekuje, prawda?

Dlaczego to nie będzie fałsz, skoro ewidentnie tak brzmi?

Nie, nie dlatego, że chodzi o mnie, a przecież moje ego nie może zostać urażone posądzeniem o to, że jestem fałszywa, bo to zbrodnia w moim przekonaniu (dlaczego niekoniecznie, o tym może nie dzisiaj). Dlatego, że gdybyśmy wszyscy byli w 100% sobą, to nikt by nie wytrzymał na tym świecie. Nie wiem, czy to znaczy, że nikt nie jest sobą i nie powinien być sobą, bo wszystko się zawali. Społeczeństwo jest tak skonstruowane, że bez dostosowania się jednostek do zasad może być mu ciężko przetrwać…

Ta. Na pewno?

Nie jestem anarchistką. Ale mam za sobą pieprzoną depresję. I dla mnie skończyła się ona dobrze. Śladami na ramionach. Stratą paru lat życia. Tyle. Dla innych kończy się gorzej. Wcale nie dlatego, że nie szukają pomocy. Byłoby jednak głupie twierdzić, że to, jak zachowuje się wobec nich otoczenie, nie ma żadnego znaczenia w tej kwestii. Często czytam, że to, że ktoś się zabił, to nie jest wina otoczenia, i ludzie nie powinni się obwiniać.

Serio? To takie wybielanie. Przecież martwy i tak już nic nie powie, więc poprawmy sobie humor, co? Nie twierdzę, że to rzeczywiście czyjaś wina, ale… to, jaką atmosferę się stworzy do dzielenia się swoimi problemami, ma dość duże chyba znaczenie. Ludzie nie mówią wam, że coś jest nie tak, nie dlatego, że jesteście tacy wspaniali i „przecież byście pomogli…”. Nie mówią, bo się jednak boją. A skoro wszyscy są tacy open i przyjaźni, to dlaczego mieliby się bać, no nie? Może jednak to otoczenie wcale nie jest takie pomocne. Może jednak ocenia i nakleja łatkę „nieudacznika”? To potem się nie dziwcie, nie zadawajcie głupich pytań w stylu „ale dlaczego?”. Oczywiście, że nie tylko o to chodzi. Ale ja w tej chwili głównie na to zwracam uwagę, bo to jest coś, na co jednak ktokolwiek poza samym zainteresowanym ma wpływ.

A teraz wyobraź sobie, że stałam po tej drugiej stronie. Wyobraź sobie, że to co napisałam na początku, to o aktorach, sama wcześniej uznawałam za prawdę. I to jest straszne jak wielu ludzi uznaje, że to prawda. Ale prawda jest taka, że mało kto żyje z jedną twarzą. I nie oznacza to, że jest fałszywy. I ja nawet lubię swoją oficjalną twarz.

Twarz otwartej i uśmiechniętej osoby, która lubi wszystkim pomagać i jest pewna siebie. I taka jestem. A potem wracam do domu, i, jak zapewne wielu ludzi, o których nigdy się tego nie dowiecie… i zastanawiam się po co. I jak bardzo nie miałoby to znaczenia, gdybym się jutro nie obudziła.

Dlatego właśnie moje życie musi mieć jakiś cel. Bo nie jestem w stanie żyć bez niego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s