Dzwoneczki w głowie

Ładne słowo, prawda?

Dzwoneczki.

Powinnam pisać magisterkę. Ale mam jakiś paraliż. Mam wrażenie, że czegoś nie rozumiem. I wiem, że to niczego nie zmienia i napisać muszę, nieważne – rozumiem czy nie. Ale tak ewidentnie czuję, że jeszcze nie, że nie teraz, że muszę czekać, że wręcz głupio byłoby to zignorować. Nie mam pojęcia na co ja właściwie czekam. Ale wiem, że jak się doczekam, to będę wiedziała dokładnie co i jak. I co dalej.

Z jakiegoś powodu chodzi mi po głowie to słowo. Dzwoneczki. Nie mam zielonego pojęcia, jaki ono może mieć związek z moją pracą magisterską. O ile nie mam jakiegoś przebłysku sprzed czterech lat, to raczej mi nie odbija.

Ale fakty są takie, że to, o czym mam pisać, śni mi się już po nocach (o ile w ogóle udaje mi się zasnąć) i zrobiło mi wielkie, ciemne półksiężyce pod oczami. Nie mam zielonego pojęcia czy powinnam się teraz zdystansować czy dać się dalej nieść, zwłaszcza, że fizycznie zbliżam się do granicy wyczerpania. Bo raczej nie chudnie się 3 kg w 3 dni będąc zupełnie zdrowym. Jak na razie podtrzymuję to, co jest. To, co nie ulega wątpliwości, to moje emocjonalne zaangażowanie w to wszystko.

A jak zwykle – jeśli stawiasz swoje emocje jako stawkę, to możesz całkiem sporo przegrać. Albo wygrać. I nie wiadomo w sumie, ile procent sytuacji masz pod kontrolą. Ja odnoszę wrażenie, że to raczej sytuacja ma kontrolę nade mną, niż w drugą stronę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s