Inspiracja, motywacja, efektywność… i brudne okno

Z moich dzisiejszych przemyśleń, w rozmowie, a raczej głównie jednak mojego monologu 🙂

 

JA 

 

ON 

 

Jest piękna pogoda, ciepło, słońce.
No, można by wyjść na dwór.

 

A ja powoli zaczynam rozumieć na czym polega mój problem.

 

Czytam te artykuły o motywacji, książki o efektywności, psychologiczne bzdury, ale to jest dla mnie zupełnie odległe, tak jakby… Czytałam ostatnio, że ludzie szukają sposobów na bycie efektywnym, robienie jak najwięcej, odnoszenie jak największych sukcesów, bo większość z nas ma jednak problem żeby się zmobilizować.

 

Możesz mnie zjechać od góry do dołu za to co powiem, ale szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to. Moim zdaniem to nie jest tak że ludzie nie potrafią się mobilizować, bo oni jednak coś robią (za wyjątkiem ludzi w depresji, którzy leżą i gapią się w sufit, albo z problemami hormonalnymi którzy śpią całe dnie). Ludzie nie potrafią długo wytrzymać BEZ robienia czegoś. Znajdź mi człowieka w zdrowym stanie psychicznym, który wytrzyma siedzenie w bezruchu, niemyślenie o niczym i nic nierobienie. W pomieszczeniu bez żadnych bodźców zewnętrznych. Ludzie wariują w takich warunkach. Nawet mężczyźni, którzy rzekomo potrafią robić „nic”.

 

To nie jest problem zrobić JAKIEŚ działanie. Problemem są zawsze te konkretne działania w stosunku do których odczuwasz niechęć. A jeszcze częściej nie odczuwasz nic, bo większość działań tak naprawdę nie budzi w nas jakichś szczególnych uczuć. 

 

Zastanawiam się dlaczego właściwie do wszystkiego TRZEBA mieć motywację. Poszłam przed chwilą do łazienki umyć ręce. Nie mam w związku z tym żadnych emocji, ale wystarczy, żebym dane działanie postrzegała jako przymus, jeszcze narzucony zewnętrznie i nagle pojawią się w związku z nim negatywne emocje. A negatywne emocje… a jakże, uczą nas, żeby uciekać. Po to istnieją.

 

Nie oznacza to oczywiście, że uważam, że cały dzień spędzony na scrollowaniu fejsa to jest świetny sposób na spędzanie życia. Sądzę jednak, że w szukaniu efektywności i emocjonalnych inspiracji jest pułapka, a pułapka ta polega na tym, że zaczynasz wierzyć, że to, czego chcą inni i co inni uważają za słuszne, jest też Twoim obowiązkiem i że powinno Cię uszczęśliwiać to samo co innych (bo przecież fruwanie w chmurach od motywacji wszystkich uszczęśliwia).

 

Efektywni ludzie są dla mnie inspirujący i ciekawi, ale efektywność można widzieć zupełnie różnie i to, że ktoś może uznawać za bycie efektywnym spędzanie maksymalnej ilości czasu na wykonywaniu różnych ważnych zadań, nie oznacza, że automatycznie każdy musi robić tak samo. Powiedzenie sobie albo komuś „jesteś nieefektywny” jest jak wyrzut sumienia.

 

Wczoraj czytałam kolejny rozdział tego kursu krytycznego myślenia, na który się zapisałam, bo był oferowany w ogunach, i zrozumiałam, że w czyichś kryteriach może i jestem nieefektywna, ale ja nie mam być efektywna według czyichś kryteriów, tylko według swoich własnych. Brzmi jak herezja w świecie kultu wydajności, ale ja na przykład nie znam człowieka bardziej wydajnego niż pierwszy lepszy robot (zdaję sobie sprawę z nieadekwatności porównania, ale to ma być wyolbrzymienie i jest celowe), a jednak nie mówimy pracowitym i efektywnym ludziom, że „Eeej, wiesz, słaby jesteś, robot Władek robi to lepiej, szybciej, robi mniej błędów i może pracować 24h na dobę”. Niektórzy ludzie mają ambicje dorównania robotom, ale co, jeśli moją ambicją jest utrzymać równowagę, a nie dorównywać robotom? Skreślisz mnie z tego powodu, że lubię mieć jakieś życie a nie tylko ciągle zwiększać efektywność?

 

Ciekawy problem.

 

Wnioskowanie jest przesadzone oczywiście.

 

Ale to nie chodzi o efektywność

 

Ale mi chodzi.

 

Nikt Cię nie goni.

 

Mi chodzi, bo tym się ostatnio zajmuję.

 

Raczej o cel.

 

Cel cel, sam cel nic Ci nie da.

 

W tym, co Ci przesłałem i co Ci się nie spodobało było coś takiego „Passion makes you grow, purpose hooks you to something bigger”. To są chyba mądre słowa.

 

Nie są. Jest z nimi jeden podstawowy problem: nijak się mają do rzeczywistości z którą stykają się ludzie na co dzień. Siedzisz w necie, czytasz takie słowa, czujesz się zainspirowany, „Tak, zmienię swoje życie, będę miał cel i będę lepszym człowiekiem”, a potem musisz wstać i umyć okna. Ostrość kontrastu pomiędzy tym co masz w głowie, a rzeczywistością, dałaby radę kroić atomy na pół. O tym właśnie mówiłam, to jest ta pułapka.

 

Ci, którzy zmieniają świat, myją też okna i robią zakupy.

 

Jeśli już karmisz się cytatami i mądrościami z internetu, to nie miej potem pretensji jak mycie okien wpędza Cię w depresję, bo przecież myjąc okno nie realizujesz tego swojego cudownego, dużego powołania, prawda? A umyć trzeba, bo brudne.
Weź jedną dużą poprawkę na to co piszę. Pisze Ci to osoba, która czyta od groma takich mądrości motywacyjnych, uwielbia inspirujące cytaty i głębokie książki, i generalnie jest w tym cała zanurzona.

 

I nagle, pewnego słonecznego dnia ta osoba siedzi przy stole, ogląda bardzo inspirujący film myśli o bardzo inspirującym artykule, który właśnie przeczytała i

 

w tym całym inspiracyjnym uniesieniu i nadziei dostrzega, że okno jest brudne. Jak brudne okno ma się do cholery do tych wszystkich wielkich celów zmieniania świata na lepsze?

 

Widzisz na czym polega pułapka? To nie jest problem obrać sobie wielki i piękny cel zmieniania świata na lepsze. Wielkie i piękne, inspirujące cele są w gruncie rzeczy dość powszechnym zjawiskiem, ale upadają w zderzeniu z rzeczywistością. A upadają dlatego, że jesteśmy przekonani, że wielki cel wymaga wielkich zmian, widocznych od razu.

 

A na wielkie zmiany przecież…
trzeba się przygotooooowaaać, ale może lepiej nie dziiiisiaaaaj, może od juuuutraaa,  albo od przyszłego tygoooodniaa, to będzie lepszy staaart, najpierw się wyyyyśpię, bo to będzie męcząąące.

 

Chodzi mi o to, że konieczność umycia brudnego okna jest frustrująca, bardzo frustrująca jeśli masz świeżo w głowie nową porcję cytatów motywacyjnych, świetnych tekstów i wielkich słów. Mycie **** okna, zas***ego ptasimi kupami jakoś strasznie nie pasuje do tego nastroju.

 

Z tych moich przemyśleń wnioski są takie:
  • Trzeba umieć pozbywać się motywacyjnych cytatów i inspiracji z własnej głowy, inaczej nigdy tego okna nie umyjesz nie zawsze najlepszym, co cię może spotkać, jest podnoszenie motywacji i odkrywanie ważnych prawd życiowych – czasami lepiej, żeby to był dobry taneczny kawałek w słuchawkach, Clin (czy tam inny Windex) i sucha szmata oraz ładna pogoda 
  • Nie każde działanie musi prowadzić do realizacji większego celu, jak twierdzą prawie wszyscy mądrale od motywacji, bo siedzenia na sedesie (tu było bardziej dosadne słowo, zdecydowałam jednak zmienić) mimo wszystko nie nazwiesz działaniem zmierzającym do realizacji większego celu (chyba, że twoim wielkim celem jest zapełnienie kanalizacji), ale robić musisz, bo twój tyłek nie zwraca uwagi na zdanie coachów i innych profesorów od motywacji.
  • Dobrze by było, by większa część tych działań polegała jednak na dążeniu do czegoś większego, choć niekoniecznie musi to być od razu wynalezienie lekarstwa na głupotę (choć cel ambitny, to muszę przyznać).
  • Frustracja często bierze się stąd, że twoje myśli, latające wysoko, nijak się mają do tego, gdzie jesteś i co masz zrobić, wobec czego scrollujesz fejsa w ramach odfrustrowywania się. Przestań. Oszukujesz sam(a) siebie, to cię jeszcze bardziej sfrustruje w konsekwencji. Lepiej pomyśl jak zajebiście będzie wreszcie zrobić, co masz do zrobienia, i oglądać zajebiste efekty swojej pracy, nawet jeśli nie za pięć minut, to za tydzień. Albo miesiąc. Od scrollowania fejsa za miesiąc będziesz tylko bardziej sfrustrowany(a).
  • Jednak nadal sądzę, że inspirujące książki są dobre. Ale praktycznie inspirujące są o wiele lepsze.

 

I chyba wrzucę to na bloga.

 

A potem wezmę ścierę i umyję to okno 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s