Odległe dni

Udało się. Jestem doktorantką. To znaczy będę. Od października. Takie zdarzenia robią niesamowite rzeczy z poczuciem wartości. Robią też niesamowite rzeczy z podejściem do świata. Bo nagle odkrywasz, że może jednak nie jesteś tak bezwartościowy jak ci się wcześniej wydawało. Niekoniecznie tak nic nie umiesz. I niekoniecznie nie dasz rady. Ale spałam dzisiaj większość dnia. …

Czytaj dalej Odległe dni

To nie jest smutne.

Znowu nie mogę spać. Zdaję sobie sprawę, że moja głowa nie funkcjonuje normalnie. Jest inaczej, zupełnie inaczej niż zwykle, jakbym się czegoś naćpała, tyle, że nie wzięłam żadnych tabletek. Nic. Po prostu czuję coś innego. Jestem zmęczona, ale to jest coś, czego nie da się opisać żadnymi słowami. Te same melodie brzmią inaczej. Zupełnie jakby …

Czytaj dalej To nie jest smutne.

Dwie strony miłości, która odeszła (2)

Stoję w oknie i obserwuję chmury odbijające się w kałużach na drodze. Ciągle mam nadzieję, że zobaczę Twoje żółte kalosze, idące w stronę domu. Zupełnie jakbyś wracała ze spaceru każdego innego deszczowego dnia. Wpatruję się w brudną kałużę tak długo, że przez moment wydaje mi się, że je widzę. Pamiętam jak z uśmiechem pokazałaś mi …

Czytaj dalej Dwie strony miłości, która odeszła (2)

Dwie strony miłości, która odeszła

Zastanawiałam się, czy chcę w ogóle o tym pisać. Jak się gra na gitarze akustycznej, tylko i wyłącznie w celu zapewnienia sobie akompaniamentu, to się po prostu uderza w struny. Ale na początku nauki człowiek się dość szybko orientuje, że nie powinno się uderzać we wszystkie struny. Nie każda jest potrzebna przy każdym uderzeniu. Nie …

Czytaj dalej Dwie strony miłości, która odeszła

The sound of…

Ciemność. Sądziłam, że odzyskanie kontaktu ze swoimi emocjami to może nie jest dobry pomysł, ale konieczny. Żeby zrozumieć. Co się właściwie ze mną stało. I rozumiem. Teraz. Dzisiaj. I jestem w tym sama. Zupełnie sama. Stoję twarzą w twarz z prawdą. I mam gdzieś to, że nasza kultura każde nam tłumić emocje. Uczę się oddychać, …

Czytaj dalej The sound of…